Są miejsca, gdzie historia nie jest tylko zapisem w książkach. Jest obecna w każdym kamieniu, w szumie wiatru i w cieniach, które zdają się poruszać, gdy nikt nie patrzy. Dla mnie takim miejscem jest kompleks Baterii Artyleryjskiej Schleswig-Holstein na Helu – gigantyczna, betonowa forteca, która stała się niemym świadkiem ostatnich, desperackich dni III Rzeszy.
To właśnie to miejsce nawiedzało moją wyobraźnię i stało się sercem powieści Cień Cichego.
Fakty, które mrożą krew w żyłach
Bateria Schleswig-Holstein to nie fikcja. To potężny kompleks bunkrów, uzbrojony w działa kalibru 406 mm, które miały strzec Zatoki Gdańskiej
Ale co działo się w tych bunkrach w ostatnich, chaotycznych dniach wojny? To pytanie stało się dla mnie obsesją. Legendy o ukrytych skarbach, zrabowanych dziełach sztuki i tajnych archiwach, które Niemcy mieli pogrzebać w betonowych trzewiach Helu, krążą od dziesięcioleci. W Cieniu Cichego postanowiłem pójść o krok dalej.
Gdy fikcja spotyka prawdę
W mojej powieści pożar w Muzeum Obrony Wybrzeża staje się kluczem do odkrycia zamurowanego, zapomnianego pomieszczenia w jednym z bunkrów
Czy taka skrytka istniała naprawdę? Nie wiemy. Ale wiemy, że Niemcy byli mistrzami w ukrywaniu swoich sekretów. Pomysł, że w ostatnich dniach wojny, w obliczu totalnej klęski, próbowali zabezpieczyć nie tylko materialne skarby, ale i wiedzę, która miała stać się fundamentem Czwartej Rzeszy, jest przerażająco prawdopodobny
Hel to dla mnie nie tylko zabytek. To kapsuła czasu, w której wciąż rozbrzmiewają echa wystrzałów, krzyków i iewypowiedzianych tajemnic. Zapraszam Was do jej otwarcia na kartach mojej ksiązki Cień Cichego.


0 komentarzy