List od autora: co w Krwi i Atramencie jest prawdą

utworzone przez | 09.09.2026 | #HistoryczneDetale

Drogi Czytelniku,

Zanim zabiorę Cię w dalszą podróż z Janem Kantym, Katarzyną i Rozą, winien jestem kilka wyjaśnień. Zamek w Krokowej istnieje naprawdę, istniały też rody szlacheckie, które przywołuję na tych stronach. O ile wiem (choć nie sprawdzałem tego z całą pewnością), być może żyją dziś ich potomkowie. Powieść to jednak nie podręcznik historii, więc pozwoliłem sobie na kilka świadomych odstępstw od faktów. Uprzedzam o nich od razu, żebyś nie musiał mi ich później wytykać.

Po pierwsze: sam zamek. Dziś budowla w Krokowej jest bardziej pałacem niż zamkiem, ale przed rokiem 1700 stał tu prawdziwy zamek i to on jest jedną z głównych aren tej książki. W mojej literackiej wersji leży bliżej Pucka niż w rzeczywistości, z jego murów widać Zatokę Pucką. Naprawdę do Bałtyku, w okolicach Karwi, jest z Krokowej około sześciu kilometrów, a do samej zatoki około osiemnastu. Przesunąłem geografię dla dobra fabuły, nie z niedbalstwa.

Po drugie: bohaterowie. Przygotowując się do pisania tej serii, szukałem informacji o pomorskiej szlachcie i natrafiłem na Macieja von Krockow, polskiego i pomorskiego dyplomatę z XVII wieku. To on jest częściowym pierwowzorem Jana Kantego. Częściowym, bo prawdziwy dyplomata musiał na czymś zyskać, a ja, uwielbiając historie przygodowe, konspiracyjne i szpiegowskie, wolałem wpakować go od razu w poważne kłopoty, z których musi się wykaraskać. A skoro samemu jest nudno, trzeba było dać mu towarzyszy.

Trafiłem też na Luizę von Krokow, niezwykłą kobietę epoki oświecenia, dramatopisarkę i działaczkę na rzecz Krokowej oraz edukacji osieroconych i zubożałych dziewcząt. To ona jest pierwowzorem Katarzyny.

I na koniec drobiazg, który być może umknie większości Czytelników, ale mnie samemu nie dawał spokoju: jest pewien pojazd, który na początku XVIII wieku istniał już i był używany w Holandii,(którego użyją nasi bohaterowie w II tomie) ale w Polsce jeszcze się nie pojawił. Na szczęście Klemens, którego wkrótce poznasz, miał okazję odwiedzić Republikę Zjednoczonych Prowincji i to on, jak zakładam, przywiózł ten sposób podróżowania na Kaszuby i Pomorze.

Tyle ode mnie. Reszta to już fikcja i mam nadzieję, że dobra.

Krzysztof Andryszek

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.