Kairski pył dusi. Ale to w archiwach brakuje tlenu. Szukałem idealnego punktu startowego dla mojej nowej książki. Zderzyłem się z górą internetowych mitów. I nagle trafiłem na Abydos.
Świątynia Seta I. Asymetryczna budowla w kształcie litery L. Dedykowana bogu zaświatów. To tam starożytni zostawili słynną Listę Królów. Skrzętnie wymazali z niej niewygodnych władców. Czysta polityczna propaganda sprzed trzech tysięcy lat.
Więc zacząłem kopać głębiej.
Znalazłem architraw w pierwszej sali hipostylowej. Miliony ludzi widzą na nim wyrzeźbiony helikopter bojowy, czołg i statek kosmiczny. Czyste szaleństwo. Oczywiście łowcy ufo uwielbiają takie smaczki. Ale historyczna prawda uderza mocniej. To po prostu palimpsest. Ramzes II ukradł inskrypcje swojemu ojcu. Kazał nałożyć tynk i wykuć pod sufitem własne tytuły. Tynk z czasem odpadł. Erozja zrobiła swoje. A nasz mózg uwielbia pareidolię. Zlepił dwa nałożone na siebie teksty w zarys nowoczesnych maszyn.
Złudzenia optyczne mnie nie kręcą. Ale podziemny Osirejon już tak.
Głęboko w mrocznych korytarzach pod świątynią Egipcjanie wykuli unikalną tabelę diagonalną K0. To kamienny zegar astronomiczny. Precyzyjnie śledził gwiazdozbiór Oriona. To absolutny ewenement. Skomplikowana matematyka i kalkulacje, które po prostu urywają głowę. Zrozumiałem wtedy jedno. To jest ten klimat. Twarda nauka zderzająca się z chłodem starożytnego kamienia. Zbudowałem na tym fikcyjne odkrycie doktor Nadii. Przesiedziałem tygodnie nad mapami astronomicznymi i rzutami architektonicznymi. Każdy wektor musiał się zgadzać.
A wy jakie historyczne anomalie lubicie rozkładać na czynniki pierwsze?